czwartek, 22 stycznia 2015

ironic

W soboty jeździliśmy na wycieczki rowerowe. Punkt jedenasta czekałam z rowerem pod bramą obok. Jeździliśmy wzdłuż rzeki, przez las. Kiedy jeszcze mieszkaliśmy razem woził mnie na działkę na bagażniku. Po jednej takiej wyprawie mam pamiątkę w postaci blizn na kostkach zawadzających o szprychy kół. Na działce tuż obok kolejowego nasypu chodziliśmy z Murzynem - psem przygarniętym ze schroniska na spacery. Karmiłam króliki i nutrie z duszą na ramieniu, że ich pomarańczowe zęby złapią mnie za palec. Ale chciałam być dzielna.Udawałam, że nie boję się wcale. Nie chciałam też dać po sobie poznać, że fascynuje mnie jego strój pszczelarza i praca przy ulach. Gdy byłam dzieckiem uwielbiałam jego manię zbieractwa. Wszystkie gromadzone przez niego śrubki, magnesy, cążki i niezliczone ilości sitek do herbaty były dla mnie jak fascynujące skarby, którymi potrafiłam bawić się godzinami.  Kiedy byłyśmy już starsze bawiły nas te skupiska znalezisk. Byłam pierwszą, która zwracała się do niego per "Ty", budząc przerażenie wśród jego dzieci i żony. Kiedyś na dzień dziadka przyprowadziłam mu bezpańskiego psa. Dostałam wielką książkę o tytule "Matematyka" oraz "Historię Pszczelarstwa". Chodziliśmy razem na spacery z naszymi psami. Mówił, że przyjdzie wilk i mnie zje. A ja odpowiadałam, że zje jego. Jeździliśmy razem na wakacje i zimowe ferie. Kiedyś przyniósł mi narty, które gdzieś znalazł. Kupił mi białe mokasyny, w których od razu weszłam na drzewo.  Dał mi swój samochód, choć o to nigdy nie prosiłam. Telefon komórkowy włączał tylko wtedy, kiedy sam chciał się z kimś skontaktować. Zawsze stanowczy, rosły, miał autorytet, myślę, że był przystojny. Pamiętam jego służbowe biurko i teczkę, z którą odbierał mnie ze świetlicy. Nagrywał strasznie długie filmy z wycieczek i pytał: Parlez-vous français? Lubiłam opowieści o jego dzieciństwie. M-ce wycinał zdjęcia ptaków z gazet. Dała mu olbrzymią radość i energię tym, że po prostu była. Na odwrocie jednego ze swoich zdjęć napisał moje imię i nazwisko.Zawsze stał za mną murem, bo włos nie może spaść z jej głowy.

Dziś nie zdążyłam złożyć życzeń i już nigdy tego nie zrobię.





12 komentarzy:

  1. Nie wiem, co napisać.

    (I to miał być koniec komentarza. No bo właściwie - co więcej? Pomyślałam jeszcze, kiedy przeczytałam, że pewnie bardzo mało TAKICH dziadków. I że to dużo dobrego, że TAKI był, takiego go miałaś, mogłaś poznać, mieć za sobą i obok. Aż zazdrości Ci się. Chociaż wyobrażam sobie, o ile wyraźniej później dotyka, kiedy nie można znowu iść na spacer i rower. Hm. Przytulam mocno i to koniec już, bo teraz znowu zaczynam czuć, że grzęznę i że dalej tylko w bezradności swojej tkwię!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem, że miałam ogrom szczęścia. Dziękuję.

      Usuń
  2. Katie, smutno mi... widzę Was razem, Ty z odrapanymi kolanami, on pozornie szorstki zawadiaka i żartowniś...para kumpli, dusze pokrewne...Coś, czego się nie mówi ale się wie i zawsze zostanie między Wami. Ściskam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, kochana. Takie to właśnie było - niewypowiedziane, ale prawdziwe i silne.

      Usuń
  3. Niestety wszysko i wszyscy maja swoj kres.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie po raz pierwszy i nie ostatni przychodzi się z tym mierzyć.

      Usuń
  4. serdecznie zaciskam dłoń na ramieniu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jednego nie znałam. Drugi przynosił mi kredki woskowe i w zabawie udawał, że połyka kasztan, który podałam mu na małym plastikowym talerzyku. Nie słuchał mamy wołającej go do kuchni. Byłam wdzięczna, że chce być ze mną. Dużo później zrozumiałam dlaczego mama wtedy nie chciała, żeby się ze mną bawił. Ale dla mnie i tak był kochanym dziadkiem.
    Miałam cztery lata i pocieszałam płaczącą mamę, która mówiła, że nie mam już żadnego dziadka. Tłumaczyłam, że został jeszcze jeden. Nie rozumiałam, że to tylko sąsiad.
    Dlatego mam nadzieję, że mój tato długie lata będzie dziadkiem. Bo to taka ważna osoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładna historia. Cieszy mnie bardzo relacja, jaką M-ka ma ze swoimi dziadkami i babciami. Widzę, jak dla niej i dla nich to ważna więź.

      Usuń
  6. szamad.blog.onet.pl28 stycznia 2015 20:57

    Mi też moich brakuje... Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 serendipity , Blogger