wtorek, 9 października 2012

move in the right direction

Przygotowuję lekarstwa i bawię się w farmaceutę. Takiego, co wierzy w moc roślin, ziół i wszystkiego, co naturalne.
Jakaś pra_kobieta, której geny noszę w sobie byłaby ze mnie dumna. Za to parzenie ziół, siekanie cebuli, wyciskanie cytryny, zalewanie malin. Za naturalne syropy i różne metody zbijające gorączkę i walczące z kaszlem. Za to przemycanie czosnku w różnych produktach spożywczych.
Wyjątkowo ciągnie mnie do kuchni. Do zupy z dyni, do masła czosnkowego i do ciastek wszelakich. Mieszam, przelewam i dobrze mi z tym.

Co cztery godziny telefon z pytaniem: I jak tam sytuacja w domu? Jak dziecko?
Jakby były to telefony, które leczą, jakbym miała zaraz oświadczyć, że nastąpiło cudowne ozdrowienie i za trzy minuty będę. Bo na pewno nie są to telefony podszyte troską.
Najpierw pytania preteksty, które można spokojnie zadać tym, co w zasięgu wzroku i uzyskać na nie satysfakcjonującą odpowiedź. Nagle okazuje się, że jestem chodzącą bazą na każdy temat.
A potem stwierdzenie, że chyba nie jestem potrzebna dziecku do leżenia w łóżku i oglądania bajek, natomiast tu mój brak odczuwany jest na każdym kroku.
Z tym jednym zdaniem znika cały mój sentymentalizm. I nie ma już odwrotu.
Zastanawiam się, czy to jeszcze przykład ekstremalnej głupoty czy może już element mobbingu. 
Spadają wszystkie dekoracje i nagle widzę w jakiej rzeczywistości się znajduję. Rzeczywistość, że aż nie_do_wiary, że aż mnie bolą oczy.


Najbardziej boję się pytania: co sądzi pani o swoim pracodawcy?
Naprawdę, wolałabym nie odpowiadać, co naprawdę sądzę a nie wiem też, jak bardzo mogę nagiąć rzeczywistość.  


12 komentarzy:

  1. O faktycznie może człowieka nie wiem jak spokojnego wyprowadzić z równowagi. Tak, ta troska,aż kapie ze słuchawki!!! Paczucha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet nie wiesz,jak mnie ta troska (wz)ruszyła ;)

      Usuń
  2. Od paru dni śnię koszmarne sny na temat pracodawcy i tzw. kolegów z pracy. Ja też straciłam resztki złudzeń co do ich czystych intencji i bezinteresowności. Opowiadanie na parę kwadransów, historia, jaka nie zdarzyła mi się jak pracuję 28 lat! A jednak można? Można rozczarować kogoś tak oddanego swojej pracy,że chciałby się zwolnić od jutra i iść myć za przeproszeniem kible na PKP. Z mniejszym z pewnością poczuciem poszarganej godności osobistej.
    Jak ja żałuję,że jestem tak czysta i przejrzysta. A przecież mogłam się urodzić cyniczną świnią i manipulantką bez skrupułów, Boże!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brandys kiedyś napisał, że "godność polega na odwadze zrozumienia własnej sytuacji" i ja właśnie swoją zrozumiałam. No beznadziejna jest, no... zbyt często mam ochotę wstać i po prostu wyjść, bo już nawet wściekać się nie mam siły.

      Usuń
  3. A to osobny milusi i uzdrawiający komentarz dla M-ki - Proszę szybciutko wracać do zdrówka,żeby mamusia mogła Cię zabrać na dłuuugi spacer, siadać w parku pod czerwieniejącym klonem lub szurać liśćmi skacząc w nich z Tobą jak wesoła wiewiórka, i żebyś już nie musiała wonieć czosnkiem, Kochanie :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam M-ce, spytała: "to jest moja bajka?" :)

      Usuń
  4. Chciałoby sie Ci życzyć jak nadłuższego pobytu w domu, ale...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeśli masz ochotę, to możesz mi życzyć jak najszybszej zmiany pracy :) bo wiesz, niby w domu, a przez te kilka telefonów dziennie, to jakby w pracy, ech...

      Usuń
    2. To Ci życzę :)))

      Usuń
  5. Nie mówimy na głos, co myślimy o pracodawcy. Ba! Nawet nie pozwalamy by myśli na Jego temat były słyszalne dla nas samych :) To dla zdrowia psychicznego. A swoją drogą, że wniosłaś mi tu zapach ziół i malin. I ja się pytam, jak Ty to robisz?

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 serendipity , Blogger