piątek, 18 lipca 2014

swallowed in the sea

Myślę, że już wystarczy.
Siedzę nad brzegiem Bałtyku i myślę, że już dość. Dość bycia wtedy i kiedyś, tam i gdzieś. Dość rozpamiętywania i dość planowania. Zlizuję słoność z ust. Dość myślenia o życiu. Czas najwyższy po prostu żyć. Tu i teraz. Bo ważna jest uważność.

Podstawowy błąd polega na tym, że marzy mi się życie bez zagnieceń, bo obiecałam sobie, że teraz będzie już tylko lepiej. Gniewam się więc, gdy rzeczywistość nie pozwala mi spełnić tej obietnicy.

W moim wieku fajne jest to, że już wiem, że najlepiej mi z jasnym cieniem (to zabawne, że cienie mogą być kolorowe i jasne) i czarną kreską na powiece, a kolor niebieski nie pasuje do mnie wcale. Wiem też, w jakich ubraniach jest mi wygodnie i w jakich butach chodzę nienaturalnie. Wiem, co mi leży, a co nie. I już nie muszę eksperymentować.

Wiem też, czego nie chcę. A to już bardzo dużo. Wiem, jakie relacje mi nie leżą, a jakie uwierają. Wiem, które trzeba pielęgnować każdego dnia. I wiem też na co nie ma sensu tracić czasu, energii, myśli i emocji. Z pewnych rzeczy się wyrasta. Z zachowań, emocji, relacji na szczęście też. Tak jak z długich, wyciągniętych swetrów.

Myślę, że już wystarczy,
Siedzę nad brzegiem Bałtyku i myślę, że już dość.
Życie jest tu i teraz. Ty, ja, my - też. A może przede wszystkim. I w ogólnym rozrachunku tylko to się liczy.
Przestaję boksować się z powietrzem.

Słony wiatr wplątał się w moje włosy, kilkaset metrów dalej, w porcie, pachnie smażona flądra. W płóciennej torebce kilka muszelek na szczęście.
Tu i teraz.

                                                       fot.: Sztuczne Fiołki

8 komentarzy:

  1. W ktorym miejscu nad Baltykiem jestes ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie jestem, a byłam w Pogorzelicy :)

      Usuń
  2. Tak, coś w tym jest: też jestem w wieku, w którym wiem z grubsza co mi pasuje, co mniej. Ale bym jeszcze poodkrywała.
    I usta też mam tu i teraz słone: nie mogę domyć po rowerowaniu w skwarze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje odkrycia ograniczam bardziej do spraw introwertycznych. Na ten czas jest najlepiej.

      Usuń
  3. annajulia.blog.onet.pl21 lipca 2014 23:13

    Myślę, że doszłaś do słusznych wniosków - nie ma się co boksować z losem, ale warto zakładać, że będzie wszystko ok. A jeśli nawet nie zawsze jest ok, to - jeśli ma się wewnętrzną siłę - nie robi się z tego tragedii. "Przecież się nie potnę"- tak sobie mówię i wierzę, że następnym razem..... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wierzę, że zawsze coś dzieje się po coś i że prędzej lub później, ale dam sobie ze wszystkim radę. Trzeba wierzyć w dobre scenariusze, więc wierzę :)

      Usuń
    2. annajulia.blog.onet.pl23 lipca 2014 13:34

      I tego się trzymajmy :)

      Usuń

Copyright © 2014 serendipity , Blogger