niedziela, 19 sierpnia 2012

erase and rewind

Pustoszeją półki, znikają obrazy i zdjęcia ze ścian. Raz po raz, chwila po chwili. Coraz mniej kartonów leży na podłodze. I nagle nie ma już nic. Jakby nic się nigdy nie zdarzyło.
Tylko esy floresy pozostawione przez M-kę na ścianie i namalowane przeze mnie motyle nad jej łóżkiem mówią, że było tutaj jakieś życie. Całkiem znośnie i dobre życie.

Po raz ostatni dotykam ścian. Szklą mi się oczy, a przecież od tak dawna marzyłam tylko o tym, by już tutaj nie być. Po raz ostatni gaszę światło, zamykam drzwi, przechodzę przez ogródek, zamykam furtkę od niebieskiego płotu, żegnam się z sąsiadami.

Wsiadamy do samochodu. Po raz ostatni jedziemy brukowaną drogą schowaną w polu kukurydzy. Mijamy przydrożny krzyż i tablicę osady szumnie wsią nazwaną.
I właśnie wtedy wykonujemy dziki taniec radości, krzycząc jak szaleni.  

Zaczynamy od nowa, bez obciążeń tamtego miesjca. W głowie wyliczam cały spis rzeczy, za którymi tęsknić nie będę, których nie będzie mi brakować, które mogę wymazać z pamięci i z codzienności.

Bo nie zatęsknię za:
  • niemożliwym do usunięcia zapachem wilgoci
  • przeciekającym dachem w miesiącach sierpień i listopad - niezależnie od tego ile się go łatało i naprawiało
  • sezonem grzewczym, rozpalaniem w piecu po powrocie z pracy i pierwszej czynności w dniu wolnym
  • kończącą się butlą z gazem - zawsze w najmniej spodziewanym momencie
  • temperaturą w domu, po całym zimowym w dniu w pracy (10 stopni)
  • temperaturą w domu w lecie (30 stopni)
  • sąsiadem za ścianą, który od ponad dekady nie ogrzewa swojej części domu przez co ulega on biodegradacji zarażając ściany sąsiadów
  • wiecznie powracającym grzybem
  • prowizorką mówiącą akuku! z każdego pomieszczenia i śmiejącą się złośliwie z każdej półki
  • śmieciami wywożonymi raz w miesiącu
  • spaloną przeze mnie podlogą
  • krzywymi ścianami
  • tapetą  w łazience
  • zbyt małą wanną
  • wiecznie psującą się spłuczką
  • kasetonami
  • reglamentowanym Internetem
  • brakiem zasięgu
  • szerszeniami
  • jakąś tragiczną meblościanką
  • przekleństwami sąsiadów
  • pękającymi rurami
  • zaparowanymi oknami
  • szronem na ścianach
  • szambem pod oknem
  • bardzo wczesnym wstawaniem
  • odśnieżaniem
  • błotem na drodze
  • spóźniającymi się lub nieprzyjeżdżającymi wcale PKSami
  • brakiem sklepu
  • rabatkami
  • złotymi radami i myślami Pana Z.
  • przerwach w dostawach prądu, zawsze wtedy, gdy jest rozpalone w piecu, który trzeba gasić i cały dom pokrywa się popiołem
  • wyłączaniem prądu "przez przypadek" i włączanie go po paru dniach
  • tym, że wszędzie nie po drodze i za daleko
  • depresją, w jaką wpędziło mnie to miejsce, pewnego roku
  • zbyt smutną jesienią i za długą zimą
  • poczuciem bezsilności, gdy każda próba udoskonalenia czegoś kończyła się fiaskiem
  • tym, że się przyzwyczaiłam do bylejakości i poziomu minimum
  • tym, że nigdy po dłuższej nieobecności nie mogłam wyczuć naszego zapachu w tym domu
I wiem, że mogłabym wymieniać jeszcze długo, ale przecież już nie muszę.
Bo w końcu przestaje mnie to dotyczyć. 

8 komentarzy:

  1. To najpierwsze z najważniejszych rzeczy w domu - zapach, musi wprowadzać w stan szczęścia. Jeśli jest obcy - wciąż nie jest się u siebie.
    To my trzymamy kciuki za nowe i życzymy,żeby te kilka(naście) miesięcy śmignęło Wam nie wiem kiedy, i żeby potem już się Wam donikąd nie spieszyło tak, jak do własnych kątów :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczęśliwego nowego domu:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, dziękuję, dziękuję :)

      Usuń
  3. A ja myślę że nie raz zatęsknicie. Nawet kiedy jest udręką, tęskni się do miejsca nazywanego kiedyś domem. Ckli się czasem. Wtedy taka lista może się przydać. Mieszkanie na przeczekanie- jestem na tym etapie, tylko że my nie mamy jeszcze na horyzoncie miejsca do przeprowadzki, ale przecież nie zostaniemy w tym mieszkaniu, gdzie niskie sufity, okna przy podłodze, schody aż na poddasze, gorąco nie do wytrzymania, pająki, cieknące okno, jakoś mało miejsca, widok na szare ulice, kiepska dzielnica, nie zostaniemy tu we trójkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za tym miejscem na pewno nie będzie tęskno. Jeśli wspomnimy, to pewnie na zasadzie: jak dobrze, że już nas tam nie ma ;) Kubik nie zatęskni ani razu, jestem tego pewna, ja mam listę kilku spraw, które będę wspominać z sentymentem ale na pewno, nie z tęsknotą.
      Życzę, aby miejsce do przeprowadzki szybko się znalazło :)

      Usuń
  4. No i oki:)Niech Ci nie przyjdzie do głowy rozmyślać o tym za czym mogłabyś zatęsknić. Było minęło, nie wróci. mła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już przyszło: o tym, o czym zatęsknię już w następnym odcinku ;)

      Usuń

Copyright © 2014 serendipity , Blogger